Optymalizacja
Zostaw komentarz

Kursy online (dla grafików) w które warto zainwestować

youtube

Cześć! Nie wiem jak u Was, ale u mnie poziom zadowolenia i energii życiowej wzrasta wprost proporcjonalnie do spadającej temperatury na zewnątrz! Nie mogę przestać się cieszyć na nadchodzący grudzień, a więc święta, śnieg i pyszne korzenne ciastka! Mam tyle pomysłów na to co tu z sobą począć, i komu jaki upominek świąteczny zorganizować, że wygrzewania się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty w ogóle sobie teraz nie wyobrażam. Szkoda mi czasu nawet na sen, bo ostatnio do reszty pochłonęła mnie nauka. Stąd też cisza na blogu. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie wykupić więcej kursów internetowych niż jestem w stanie czasowo ogarnąć. A słowo daję, że niektóre oferty były tak kuszące po obniżkach Black Friday, że aż strach!

Dzisiaj podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat kursów internetowych, webinarów i innych form nauki online, z którymi miałam styczność. Jest tego na prawdę sporo, ale nie wszystkie są warte rekomendacji. Jeśli ktoś z Was chce dobrze zainwestować w swój rozwój, bez konieczności udziału w kursie stacjonarnym, może śmiało przewijać stronę i czytać dalej.

KURSY PŁATNE:

Co się u mnie NIE sprawdziło

  • Zacznę od końca. Daleko mi do krytykowania czyjejś pracy, albo robienia antyreklamy, jednak z czystym sumieniem nie mogłabym już polecić strefakursow.pl. Jestem pewnie mało obiektywna ponieważ kupiłam tam tylko jeden kurs: „Kurs UX & UI – sztuka użytecznego projektowania”, ale pech chciał, że w mojej opinii jest niestety słaby. Już Wam mówię dlaczego. Jeżeli jednym z elementów UX jest atrakcyjność wizualna aplikacji/produktu, to nie pojmuję jak można korzystać w kursie (szczególnie o takiej tematyce) z fontu Comic Sans!. Jeśli wezmę pod uwagę łatwość korzystania, to znowu wyszło kiepsko. Całość opatrzona jest komentarzem Pana, który ma chyba zatkany nos, przez co trudno się go słucha. Poza tym dotrwałam do połowy i nie usłyszałam niczego odkrywczego, na co sama bym nie wpadła. Zawartości merytorycznej nie oceniam źle, ale sposób podania mnie nie zachwycił. Znudziłam się tak bardzo, że nie mogę się zmusić, żeby go skończyć. Dlatego, był to ostatni kurs z tej platformy edukacyjnej w jaki zainwestowałam. Strefa Kursów wysypała się na UX ucząc UX. Jeśli czyta to ktoś ze Strefy Kursów to mnie pewnie znienawidzi, ale trudno. Płacisz-wymagasz i tyle. Szczególnie kiedy istnieje alternatywa w postaci kursów innych firm, w dodatku w tej samej cenie.

Co zdało u mnie egzamin

  • Dość popularnym miejscem szkoleń online jest eduweb.pl. Już od 3 lat korzystam z ich kursów i w tym przypadku nie mogę powiedzieć złego słowa. Szczególnie przypadły mi do gustu kursy, które prowadzi Grzegorz Róg. Nigdy nie miałam większych problemów z samo-motywowaniem się do nauki, bo materiały szkoleniowe są tu zwyczajnie ciekawe. Zawierają masę pożytecznych wskazówek, linków do stron i przydatnych wtyczek, a nawet dodatkowych filmów wideo. Poza tym wszystkie kursy są w języku polskim, co dla niektórych też może być niewątpliwym atutem. Niczego sobie jest też interfejs kursanta. Można robić notatki, przyśpieszyć filmiki instruktażowe (często korzystam z tej funkcji), zdobywać odznaki specjalisty w danej dziedzinie i zdawać egzaminy. Jeśli chcecie sprawdzić sami to dostępne są też darmowe warsztaty.
  • Ostatnio jestem jednak wielką fanką pluralsight.com. I to tutaj spędzam najwięcej czasu. Jest to najkosztowniejsza opcja, ale rzeczywiście warta uwagi. Pod warunkiem, że nie przeszkadza Wam nauka w języku angielskim. Ale naprawdę nie trzeba być alfą i omegą, żeby sobie z tym poradzić, a można przy okazji robienia kursów podszlifować język (ułatwieniem może być opcja włączenia napisów w języku angielskim). Ma się wtedy takie kursy 2w1 :) W rocznym lub miesięcznym abonamencie kupujemy dostęp do potężnej bazy wiedzy z różnych dziedzin. Są to kursy nie tylko dla grafików, motion designerów, artystów 3D, ale także dla specjalistów IT, developerów, architektów, a nawet z zakresu zarządzania projektami i bezpieczeństwa w sieci. Jestem pod wrażeniem wysokiej jakości tych kursów! Wiadomo za co płacisz.  Podobnie jak w innych kursach, wraz z otrzymaniem dostępu mamy możliwość pobrania zestawu plików niezbędnych do samodzielnego wykonywania ćwiczeń; można robić notatki, tworzyć playlistę, przyśpieszać odtwarzanie i dodawać zakładki. To już chyba standard. Pluralsight.com można wypróbować za darmo.

KURSY DARMOWE:

  • webcaster.pl Można tu zobaczyć webinary na przeróżne tematy prowadzone przez specjalistów. Za opłatą i wiele darmowych też. Wystarczy zapisać się na konkretne wydarzenie, czekać na maila z przypominajką i chłonąć wiedzę ;) Świetna sprawa.
  • skillshare.com oferuje kursy online z zakresu grafiki, muzyki, mody, fotografii, techniczne, DIY, a nawet kursy kulinarne. Za $0.99 (przez pierwsze 3 miesiące) można mieć konto premium i nielimitowany dostęp do wszystkich kursów. Są też filmiki, które można zobaczyć zupełnie za darmo, zaraz po zalogowaniu.
  • udemy.com Tutaj też tematycznie macie do wyboru do koloru. Jeśli nie chcecie płacić, wystarczy wybrać opcję „free”. Są to kursy prowadzone w języku angielskim.
  • youtube.com  niektórzy, szukający rozwiązania problemu intuicyjnie sięgają najpierw tutaj, a inni znowu zapominają, że oprócz muzyki jest tu też całe mnóstwo ciekawych tutoriali. Kiedyś uczyłam się z Youtube nawet jak pływać (ale akurat z marnym skutkiem :)).

Kursy online nie dla każdego

Nauka zdalna ma wiele zalet. Niejednokrotnie kurs online potrafi kosztować (co najmniej) połowę mniej niż jego wersja stacjonarna. Poza tym nie tracimy czasu, ani pieniędzy na transport. Ucząc się zdalnie elastycznie dopasowujemy sobie czas pracy do własnych potrzeb i wykonujemy ćwiczenia we własnym tempie, a materiały szkoleniowe możemy odtwarzać tyle razy ile zechcemy, bo zwykle wykupujemy do nich dożywotni dostęp. Z drugiej strony nie mamy nad sobą nikogo, kto mógłby nadzorować postępy nauki. Przez co trudniej poradzić sobie, gdy napotkamy jakieś trudności. Dlatego nawet tych najfajniejszych kursów online nie polecam tym, którzy mają problem z motywacją do nauki i szybko się zniechęcają. Dla mnie to bezsprzecznie największa wada tego typu rozwiązania.

Chyba wystarczy, prawda? Gdybyście chcieli tak przerobić tylko te wyżej wymienione kursy to mogłoby Wam nie starczyć życia ;) I tak wpis zrobił się odrobinkę przydługawy.

A Wy macie jakieś wypróbowane miejsca w sieci do nauki, które możecie polecić? Lubicie się uczyć na własna rękę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.