Ludzie, Miejsca
Zostaw komentarz

„Niewidzialna Wystawa” czyli o tym, czego nie widać

3punktyniewidzenia

Hej, dzisiaj mam dla Was coś innego niż zwykle. Coś, czego nie widać. Historię w świetle której, to co wizualne staje się mniej istotne. Myśleliście kiedyś o tym jak by to było, gdyby tak na chwilę przestać patrzeć i analizować to co widzicie, a zamiast tego zacząć czuć?

Jedną z czytelniczek „Przetwórni Pomysłów” jest moja niewidoma koleżanka Ola, dzięki której powstaje dzisiaj ten wpis (jeśli to czytasz, to serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję za zgodę na publikację). Jakoś tak się w moim życiu poukładało, że zanim poznałam Olę, nigdy wcześniej nie miałam styczności z osobą niewidomą. Nawet na ulicy, czy na przejściu dla pieszych. Poznałyśmy się w pociągu trzy lata temu i zaprzyjaźniłyśmy się na dobre. Ola uchyliła mi rąbka tajemnicy, opowiedziała o rzeczach, które wcale nie są takie oczywiste dla osób widzących. Na wiele z nich sama bym nie wpadła, dlatego zanim podzielę się z Wami wrażeniami z samej „Niewidzialnej wystawy”, opowiem Wam trochę o tym, czego jeszcze się od Niej nauczyłam.

Świat, którego nie widać. Codzienność osób niewidomych

Ola pokazała mi jakie przedmioty pomagają jej lepiej funkcjonować na co dzień i sprawniej komunikować się z widzącymi. Zobaczyłam np. jak wygląda Jej komputer z programem udźwiękawiającym (programem odczytu ekranu), czujnik kolorów (za pomocą którego segreguje rzeczy do prania, albo wybiera co na siebie włoży), zegarek brajlowski, czujnik światła, a nawet czujnik poziomu cieczy w kubku. Mieliście pojęcie o ich istnieniu?

Poza tym Ola jest najlepszym dowodem na to, że ludzie niewidomi wcale nie muszą być smutni, posępni i bezradni, jak często się wydaje. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że jest to jedna z moich najbardziej aktywnych i pogodnych koleżanek. Na co dzień pracuje,  a wolnym czasie robi całe mnóstwo ciekawych rzeczy. Chodzi po górach, nie straszne Jej samodzielne wycieczki (nawet te zagraniczne, samolotem), pisze artykuły, ogląda na żywo mecze siatkówki (nie przez pomyłkę użyłam słowa „ogląda”. Ona też tak mówi. Wyjaśniła mi, że to nie jest faux pas gdy żegnam Ją słowami „do zobaczenia”, za co było mi początkowo strasznie wstyd.  Niewidomi nawykowo też tak się do siebie zwracają).

Zastanawialiście się kiedyś jak poprawnie wskazać osobie niewidomej siedzenie w środkach komunikacji? Wielu ludzi wciąż tłumaczy, wskazując ręką, że „tu” czy „tam” jest wolne miejsce. Dzięki Oli już teraz wiem, że dobrze jest zapytać taką osobę czy w ogóle potrzebuje pomocy, doprowadzić do miejsca siedzącego, a potem fajnie byłoby jeszcze dodać czy siedzi w stronę zgodną z kierunkiem jazdy pojazdu, czy nie. Wciąż z przerażeniem słucham opowieści jak ludzie szarpią Olę znienacka na ulicy, żeby przeprowadzić  Ją na drugą stronę jezdni… kiedy wcale nie miała zamiaru tam iść. Albo łapią Ją w pół pasa i na siłę sadzają na fotelu w autobusie. Ona twierdzi, że często takie „nieporozumienia” wynikają, nie tyle ze złej woli ludzi, co z braku świadomości jak w takiej sytuacji postąpić. Nie zmienia to jednak faktu, że dla osoby niewidomej to traumatyczne przeżycie. Chyba trzeba uważać, żeby z tymi dobrymi chęciami nie przesadzić. Niewidomi naprawdę często świetnie radzą sobie sami. Z podziwem przyglądałam się Oli jak szybko przemieszcza się z białą laską w ręku po znanych jej trasach. Trzeba było za Nią dosłownie biec. Za to w miejscach nieznanych, trzymała mnie za przedramię tak delikatnie, że ledwie to czułam, a mimo tego jakby znała każdy kolejny mój ruch – jak w tańcu.

„Niewidzialna Wystawa” – dlaczego warto tam iść

Jeśli sami macie wątpliwości jak zachować się w obecności osoby niewidomej, to polecam przejść się na „Niewidzialną wystawę”. Ja wybrałam się tam właśnie za namową Oli. Mówiła: „tam trzeba pójść, dziennie odwiedzają ją tłumy”. Zwiedzanie zajęło mi niecałą godzinę. Co widziałam? Poza eksponatami w holu głównym, nie zobaczyłam już potem kompletnie nic. Ale w efekcie końcowym, to godzinne zwiedzanie, dało mi do myślenia więcej, niż jakakolwiek inna wystawa, na której dotąd byłam.

Jeżeli chcecie poczuć choć namiastkę świata, w sposób, w jaki postrzegają go niewidomi, to koniecznie się tam wybierzcie. Jedźcie do Warszawy, to dosłownie chwila drogi pieszo od Dworca Centralnego. Taka sama wystawa jest też w kilku innych miejscach za granicą np. na Węgrzech czy w Pradze i też cieszy się nieustającą popularnością. Jedną całkiem niedawno otwierali w Sztokholmie. Ola oczywiście tam pojechała, bo jakże by inaczej ;) Tutaj macie link do rezerwacji biletów na warszawską. A tutaj komentarze osób które już tam były. Miłego zwiedzania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.